Otwarcie grupy I mundialu 2026 to zderzenie dwóch światów. Norwegia, z Haalandem i Ødegaardem w składzie, wraca na największą scenę po długiej przerwie. Irak – drużyna, która na mundial czekała cztery dekady i awans wywalczyła przez baraże, pokonując Boliwię – przyjeżdża do Foxborough jako absolutny outsider. I to właśnie ten status robi różnicę.
Bunkier, który może przetrwać
Irak ma jeden cel: nie przegrać. Trener Graham Arnold i jego asystent René Meulensteen nie robią tajemnicy z planu. Ma być ciasno, nisko, bez paniki. „Jeśli utrzymamy 0:0 jak najdłużej, nasza wiara będzie rosła” – mówi Meulensteen. To nie są puste słowa – w czerwcu Irak zremisował 1:1 z Hiszpanią, która choć grała rezerwami, to jednak prezentowała wyższy poziom niż większość rywali. Kilka dni później Irak przegrał z Wenezuelą, ale tam szybko stracił gola i musiał gonić – co idealnie pokazuje, że kluczem jest trzymanie wyniku na zero.
Reprezentacja Norwegii ma inny problem: musi wygrać. W grupie z Francją i Senegalem strata punktów na starcie może okazać się nieodwracalna. I to psychologiczne obciążenie widać w ostatnich meczach. Z Marokiem Norwegowie zaczęli fatalnie – stracili gola w 8. minucie, gubili piłki, dopiero w drugiej połowie odrobili straty. Solbakken sam przyznał, że początek był „bałaganiarski”. Jeśli podobny bałagan pojawi się przeciwko irakiemu betonowi, upływające minuty będą działać na korzyść słabszego.
Presja rynku i statystyka
Bukmacherzy wyceniają Norwegię na zdecydowanego faworyta, ale ten kurs – choć wynikający z jakości składu – nie uwzględnia realiów meczu otwarcia z outsiderem. Irak nie będzie grał otwartej piłki. Jego atak jest ograniczony (zaledwie 0,6 oczekiwanego gola w modelu), ale obrona potrafi być zwarta. Norwegia ma ogromną siłę ofensywną, ale w starciu z głęboko ustawioną linią defensywną Iraku często będzie musiała improwizować. A ta, jak pokazały mecze z Marokiem (pierwsze 45 minut) czy Szwajcarią (0:0), nie zawsze bywa skuteczna.
Dodatkowym czynnikiem jest brak mundialowego doświadczenia w norweskiej kadrze. Większość piłkarzy pierwszy raz gra na tak wielkim turnieju. Mecze towarzyskie to nie to samo co starcie o punkty w grupie. Irak, choć też debiutuje po latach, ma komfort grania bez presji i może cierpliwie czekać na swój moment.





