Gdyby ktoś przed turniejem powiedział, że Francja i Senegal w swoim pierwszym meczu mistrzostw świata zagrają ostrożnie i czekając na błąd rywala, pewnie wybuchnąłbym śmiechem. Nie tylko ze względu na historię sprzed 24 lat, gdy Senegal sensacyjnie ograł wówczas mistrzów świata w Seulu, ale przede wszystkim z powodu tego, co obie reprezentacje pokazywały w przygotowaniach. Otwarta, agresywna piłka – oto recepta na widowisko.
Magia ataku, ale i defensorów ból głowy
Patrząc na prawdopodobne składy, jedno rzuca się w oczy: pełna gotowość gwiazd ofensywnych. U Francji Kylian Mbappé, Michael Olise w niesamowitej formie (hat-trick z Irlandią Północną), Ousmane Dembélé i Bradley Barcola. Senegal odpowiada Sadio Mané, Ismaïla Sarr i Nicolas Jackson – trio, które jest w stanie rozwalić każdą defensywę, jeśli tylko dostanie przestrzeń. A że przestrzeń na pewno dostanie, świadczą ostatnie sparingi Francji.
Didier Deschamps postawił na bardziej ofensywny wariant 4-2-3-1, co sam L'Équipe określił jako „périlleux défi de l'équilibre” – ryzykowne wyzwanie dla równowagi. W praktyce oznacza to, że Theo Hernandez i Jules Koundé będą wysoko, a Rabiot z Tchouaménim nie zawsze zdążą zaakceptować kontry. Już sparing z Irlandią Północną (3:1) pokazał, że przeciętny rywal potrafi dojść do sytuacji po przejściu linii obrony. Gorzej – przegrana z Wybrzeżem Kości Słoniowej (1:2) udowodniła, że z szybkimi skrzydłowymi Francja ma ogromne problemy w defensywie przejściowej.
Motywacja napędza ofensywę
Senegal przyjeżdża z nowym, świeżym wiatrem po kłopotliwej (choć przez Senegalczyków uznawanej za zwycięską) walce o Puchar Afryki. Wiwsport pisze wprost: to mecz, w którym chcą „enoyer un message au monde entier” – wysłać sygnał światu. I tu nie ma miejsca na defensywne okopywanie się. Pape Thiaw, selekcjoner, zapowiada pokazanie „vraie version” i ma do dyspozycji wszystkich kluczowych graczy – w tym wracającego do zdrowia Kalidou Koulibaly'ego i Idrissę Gueye'a. Jednak nawet ich obecność nie gwarantuje czystego konta, skoro jeszcze w maju Senegal tracił trzy gole z USA, a defensywa była wręcz „naufrage total” (całkowitym wrakiem).
Wszystkie te sygnały składają się na jeden obraz: obie ekipy nie mają zamiaru kalkulować. Francja chce uniknąć powtórki z 2002 roku i szybko przejąć kontrolę nad grupą. Senegal chce udowodnić, że afrykańska potęga to nie przypadek. W pierwszym meczu mundialu, na neutralnym terenie w New Jersey, emocje i presja często prowadzą do błędów w defensywie. A gdy do tego dodamy agresywne ustawienia i pełnię sił w ataku, ryzyko mało bramkowego wyniku wydaje się bardzo niskie.
Bukmacher wystawił kurs 1,782 na Over 2,5 gola – i to w mojej ocenie solidna wartość. Liczba trafień w ostatnich meczach obu drużyn (w sześciu z ostatnich siedmiu sparingów Francji i Senegalu padły co najmniej trzy gole) nie pozostawia złudzeń: warto postawić na ofensywny charakter tego otwarcia.





